Gwoli wstępu powinnam napisać czym się zajmuję (a raczej czym zajmuję z moimi dobrymi znajomymi) i jaki w tym mam(y) cel.
Naszą karierę edukacyjną postanowiliśmy wziąć w swoje leniwe ręce i zacząć robić coś "ponad" - a dokładnie, wiedzę teoretyczną na własną rękę praktykować w terenie. Zajmujemy się w głównej mierze geologią, a oprócz tego mieliśmy do czynienia z zoologią oraz botaniką. Opisywanie tego na blogu ma nam dać motywację do bardziej wytężonej pracy i do posiadania pamiątki na przyszłość ;)
Projekt I - Dolomity Bytom
Naszym pierwszym, spontanicznym pomysłem był krótki wypad na bytomskie dolomity. Pojechałam tam oczywiście z Jakubem Be. Nie będę się rozwlekać nad tym, że mieliśmy maleńkie problemy transportowe :), ważne że ostatecznie naszym oczom ukazał się mniej więcej taki oto widok.
Nazbieraliśmy całkiem niezłą ilość "kamieni", naprawdę, cała okolica była niesamowita (może nie tak niesamowita jak Tatry, czy Góry Stołowe, ale swój urok miała). Co dokładnie znalazło się w moich torebkach po jajcach, będę oceniać wieczorem. Dodam tylko, że znaleźliśmy budzące się życie w postaci niemrawych jeszcze nielicznych żab, dwóch jaszczurek i pozostałości po zającach :).
Na skarpach, wśród żwirów znaleźliśmy podbiał zwyczajny. Projektem następnym są Niegowonice (tym razem w poszukiwaniu skamieniałości) oraz pobocznie giełda, na której jeszcze jakiś czas temu chciałam sobie sprawić selenitowe jajko.
Ps. Duch w narodzie nie ginie, gdyż ujrzeliśmy bandę 10 osób z podstawówki, bądź gimnazjum zakładającą z pasją rękawiczki i zbierającą śmieci.